|
To wielka rzecz byc znowu w drodze...
Blog > Komentarze do wpisu
wybór Masajów, cz. 5
Nie chce nam się kończyć pisania tego bloga. Podróż już za nami (są nowe plany :) ), ale Afryka wciąż jeszcze jest w nas.
Chcieliśmy pokazać wrażenia Europejczyków, którzy pierwszy raz przybywają do Afryki. Mimo, że nie była to nasza pierwsza podróż, i nie pierwsza podróż do krajów 'trzeciego świata', nie sposób było ukryć wrażenia, zaskoczenia, zdumienia. Ten kontynent jest Inny. Zamieszkują go Inni. Tak, to właśnie jest Afryka widziana oczyma turysty. Przywilejem Europejczyka jest nie tylko to, że żyje dostatnio w zasobnym kraju. Znacznie ważniejsze jest to, że nasze wyobrażenie o sprawiedliwie urządzonym świecie, o odpowiedzialności człowieka za swój los, o podmiotowym sprawstwie przypisanym każdemu z nas nie jest co chwila konfrontowane z rzeczywistością, która jednym głosem krzyczy: 'nie, tak ładnie nie jest!!!' Co w zamian? Co dostajemy od Afryki w zamian za rozwianie mitu sprawiedliwie urządzonego świata? Radość w oczach dorosłego człowieka, gdy może pełną garścią zaczerpnąć z torebki z cukierkami. 'God bless you' usłyszane od Josepha, Kikujusa, byłego reprezentanta Kenii w boksie, który po wejściu na Mt Kenie pokazuje turystom wschodzące słońce, a sam, gdy nikt się nim nie interesuje pada na kolana i z rękami wzniesionymi ku niebu dziękuje Bogu/bogom za sobie wiadome łaski. I nieujarzmioną (jeszcze) przyrodę. Czerwoną afrykańską ziemię. A Masaje? Chyba pozostawię tę opowieść niedokończoną. Ostatni Masaj, z którym rozmawiałem ubrany był w 'wędkarską' kamizelkę narzuconą na tradycyjny strój. Na głowie miał bejsbolówkę, na oczach czarne okulary. Zapewniał mnie, że pomimo swego 'hybrydalnego' wyglądu czuje się i jest Masajem. W odpowiedzi na moje pełne niedowierzania spojrzenie, zdjął czapkę prezentując wygoloną do połowy głowe morona (wojownika). To przykład 'trzeciej drogi', wyboru pomiędzy. Czy to jest naśladowanie? Czy to jest naśladowanie podobne do naszego? ![]() piątek, 15 września 2006, kasiaimarek
TrackBack
|
|